Czym są emocje?

emocjeEmocje towarzyszą nam przez cały czas. Nie dość, że odczuwamy je każdego dnia, to w ciągu tego samego dnia możemy zaobserwować u siebie bardzo różne czy wręcz przeciwstawne emocje. Co więcej, możliwe jest jednoczesne odczuwanie tak różnych emocji, jak np. miłość i złość wobec tej samej osoby. Dlaczego tak się dzieje? I jak radzić sobie z tymi negatywnymi emocjami, które potrafią wziąć górę nad zdrowym rozsądkiem?

Jak definiujemy emocje?

W literaturze psychologicznej można znaleźć różne teorie – opracowane przez takich psychologów, jak: J. Reykowski, P. Ekmann, C. Izard,  W. Cannon i P. Bard, B. F. Skinner – próbujące wyjaśnić czym są emocje. My posłużymy się najbliższym nam wyjaśnieniem mówiącym, że to czteroczęściowy proces obejmujący pobudzenie fizjologiczne, subiektywne odczucia, interpretację oraz ekspresję behawioralną. Emocje, które odczuwamy to wynik wewnętrznego napięcia, które może być zarówno pozytywne, jak i negatywne. Dziś głównie o tych drugich.

Na co dzień każdemu z nas zdarzają się sytuacje, gdy tracimy nad sobą kontrolę i na przykład wybuchamy płaczem, krzyczymy, cedzimy ze złością słowa lub mówimy raniące kogoś słowa. Te wszystkie zachowania mają dać upust naszym emocjom po to, abyśmy mogli odczuć ulgę, czyli pozbyć się tego wewnętrznego napięcia. Nie zawsze jednak takie impulsywne zachowanie jest zrozumiałe dla otoczenia i często powoduje różne (często przykre) konsekwencje dla obu stron. To właśnie pod wpływem negatywnych emocji najczęściej zdarza nam się powiedzieć o to przysłowiowe „jedno słowo za dużo”, rozbić ulubiony wazon czy po prostu nakrzyczeć na bliską osobę. Nawet jeśli najpierw poczujemy ulgę, za chwilę możemy zaobserwować u siebie kolejną uczucie – smutek, wyrzuty sumienia czy złość na samego siebie. W takich sytuacjach przede wszystkim warto pamiętać o tym, że każdemu z nas zdarza się pozwolić emocjom wziąć górę i nie ma sensu zbytnio się obwiniać, czy też rozpamiętywać danej sytuacji – każdy z nas popełnia przecież takie błędy, nawet jeśli nad sobą pracuje i uczy się powściągania swoich negatywnych reakcji.

Jak to działa?

Weźmy prosty przykład, aby lepiej zrozumieć jak działa ten wewnętrzny mechanizm. Masz naprawdę kiepski dzień w pracy – nie udało Ci się dokończyć projektu na czas, pojawiły się nowe zadania do zrealizowania, a w drodze do domu spędzasz w korku 40 minut. W domu partner wita Cię niewinnym pytaniem „Co dziś jemy?”, a Ty reagujesz gwałtownie (pobudzenie fizjologiczne) w poczuciu, że oczekuje się od Ciebie gotowego przepisu, najlepiej wyczarowania super obiadu w 5 minut ;) (a to przecież tylko Twoje subiektywne odczucie złości na partnera w wyniku błędnej  interpretacji źródła negatywnego napięcia. Co do ekspresji behawioralnej… no cóż miejmy nadzieję, że zarówno talerze, jak i partner są w jednym kawałku!). Później, żaląc się bliskiej osobie, powiesz o braku wrażliwości i empatii u partnera, który robi z Ciebie gosposię… A jeśli  chwilę się nad tym zastanowisz i na spokojnie przeanalizujesz przebieg swojego dnia możesz zauważyć, że złość i podenerwowanie zostały  wyniesione z pracy, gdzie cały dzień konieczne było trzymanie nerwów na wodzy (prawdziwe źródło negatywnych emocji),  a proste codzienne pytanie po prostu wywołało reakcję poprzez uwolnienie tego wewnętrznego tornado, które zbierało się w Tobie od południa. Po całym dniu panowania nad sobą i kontrolowania tego, co mówisz chcesz się w końcu wyładować! Tylko dlaczego znowu rykoszetem dostaje się osobie postronnej? Dlaczego po raz kolejny wyładowujesz złość na tym, który nie ma z tym z nic wspólnego? Zamiast szybko przeprosić i wyjaśnić, skąd to zdenerwowanie dajesz się wciągnąć w spiralę złości i wyszukujesz w pamięci kolejne powody, dla których „masz prawo być zła”. I dlaczego tak łatwo ranimy tych, którzy są nam najbliżsi?

Może dlatego, że przy nich nie czujemy takiej potrzeby kontrolowania się, jak przy znajomych czy obcych nam ludziach. Jesteśmy przekonani, że oni nas zrozumieją i wybaczą – przecież nas kochają! My też ich kochamy. Jednak gdy na nas wyładowuje się bliska osoba, nie towarzyszy nam zrozumienie i chęć wybaczenia. Raczej uważamy, że to co robi nie jest w porządku, czujemy się zranieni, a już na pewno nie czujemy przepełniającej nas miłości. Mamy tendencję do brania za pewnik tego, że nasi najbliżsi zawsze z nami będą, a partner będzie nas kochał pomimo naszych wad i rzadko myślimy o tym, że takie agresywne zachowania osłabiają nawet tak silne uczucie jakim jest miłość.

Jak sobie radzić w takich sytuacjach?

Najważniejsze jest aby zdać sobie sprawę z tego, co się stało i spróbować odnaleźć przyczynę negatywnych emocji. Zadanie sobie prostych pytań:

  • Co mnie zdenerwowało?
  • Jakie zachowanie?
  • Jakie słowa?
  • A jest tam coś jeszcze, jakiś inny powód?
  • Co tak naprawdę mnie zdenerwowało?

pozwoli na przeanalizowanie sytuacji na chłodno i na dotarcie do sedna. Może okazać się, że powód naszej złości czy smutku jest gdzie indziej, niż początkowo myśleliśmy.

Od negatywnych emocji nie da się uciec, nie schowamy ich na dnie szafy, ani nie zgubimy podczas pieszej wędrówki. Musimy nauczyć się jak sobie z nimi radzić, i aby to osiągnąć konieczne jest dobre poznanie siebie: zrozumienie „co w nas piszczy”, co sprawia, że zbiera się na burzę z piorunami i wreszcie co tę burzę wywołuje. Jednocześnie nawiązując do tytułowego cytatu, pamiętaj, że najważniejszą decyzją, jaką możesz podjąć każdego dnia, to bycie w dobrym nastroju. Pozytywne nastawienie sprawi, że inaczej będziesz interpretować różne, codzienne sytuacje i nie dasz się ponieść negatywnym odczuciom. Twój dobry nastrój może udzielić się innym, a Ty dzień spędzisz z uśmiechem. Jeśli jeszcze nie nie jesteś przekonany, ile może on wnieść, zajrzyj do artykułu o 10 korzyściach, jakie daje nam uśmiech.

Na razie zostawiamy Cię z tym tekstem i Twoimi przemyśleniami oraz odpowiedziami na pytania zawarte w artykule. Niedługo zaproponujemy ćwiczenie, które pozwoli Ci na przyjrzenie się sobie i temu, co wywołuje w Tobie różne emocje.

Facebookgoogle_pluslinkedinmail

Zostaw Komentarz