Dlaczego warto pokonać strach i zaufać swojej intuicji?

dlaczego warto pokonać strach?

Chyba każdy z nas chociaż raz w życiu odczuwał strach przed zmianą i przed nowym. Obawę, że się nie uda, pomimo ogromnego pragnienia i starań, żeby się udało. Strach, że sobie nie poradzisz, bo czegoś Ci brakuje – za mało wiesz, za mało potrafisz, inni są lepsi i bardziej przebojowi. Niepewność, co do zasadności próbowania nowego – może po pewnym czasie okaże się, że wcześniej żyło Ci się całkiem dobrze i nie warto ryzykować…? A może jednak warto pokonać strach i zaufać swojej intuicji?

Wiele z nas już w dzieciństwie jest uczonych – czasami nawet nieświadomie – że tego, co nieznane i niepewne, należy się bać. Jako dorośli ludzie boimy się, że nie znajdziemy pracy, a jak już ją mamy, to obawiamy się jej utraty. Boimy się, że nie będziemy szczęśliwi, a gdy jesteśmy, zdarza się, że paraliżuje nas strach przed utratą upragnionego szczęścia. Lęk wpływa na nasze spostrzeganie, decyzje, relacje międzyludzkie, poczucie własnej wartości. Czy rzeczywiście funkcjonując w taki sposób, wciąż podszyty niepewnością, można przeżywać swoje życie w pełni? Czy warto pozwolić, by strach nami kierował i nas ograniczał?

 Jak podjęłyśmy trudną decyzję o zmianie?

Podjęcie ryzyka i decyzji o zmianie nigdy nie jest łatwe. Doskonale wiemy, co mówimy, bo w zeszłym roku same zdecydowałyśmy się pójść za głosem serca, a to oznaczało odejście po wielu latach ze stabilnej pracy. Chciałyśmy jednak poświęcić się naszym prawdziwym pasjom, które sprawiają, że w oczach pojawia się blask, a serce bije szybciej… Tej decyzji nie podjęłyśmy oczywiście z dnia na dzień. Żadna z nas nie obudziła się z myślą „ok, kończę 30 lat, czas zrobić coś nowego, zmieniam pracę, zmieniam życie!” Wręcz przeciwnie, podjęcie tej decyzji wymagało od nas wielu dni, a nawet miesięcy przemyśleń, planowania, determinacji, pracy nad sobą oraz przezwyciężenia wahań i obaw przed nowym i nieznanym. Kiełkowała, dojrzewała, ewoluowała, aż w końcu nie było innego wyjścia, jak zaufać intuicji i wprowadzić ją w życie.

 Czy to już koniec trudności?

Wówczas pojawiają się kolejne schody. Nawet, jeżeli Ty przełamiesz swój strach, nie znaczy to, że przykładowo Twoi bliscy to zrozumieją. Lepiej przygotować się na sytuacje, w której będziesz zmuszony raz po raz ponownie mierzyć się z obawami – tym razem innych ludzi… „Dlaczego ryzykujesz? Czemu nie doceniasz tego co masz? Co jest złego w stabilizacji? Zmarnujesz sobie życie. Cofniesz się o 10 kroków, a nie będzie łatwej drogi powrotu. Będziesz mieć masę problemów. Czy na pewno tego chcesz? Może warto przemyśleć swoją decyzję po raz 1582?” ;)

Wtedy nie pozostaje nic innego, jak wziąć głęboki oddech i dalej robić swoje. Pewnie, że idealnie byłoby, gdyby wszyscy dookoła nam kibicowali i wspierali nas w naszych decyzjach. Tylko niestety, zdarza się to niezwykle rzadko. Bo ludzie się boją… Myślenie, że lepiej nie ryzykować, nie warto się wychylać, trzeba cieszyć się tym, co jest, bo może być gorzej wciąż jest silnie zakorzenione w wielu głowach. Gdy więc usłyszysz od bliskiej osoby, że boi się o Ciebie w związku z Twoją decyzją, warto odpowiedzieć: „Ja też się bałam, ale przełamałam ten strach. Czuję, że robię dobrze. Skoro ja już się nie boję, tym bardziej Ty nie masz powodu. Dziękuję Ci jednak, że się o mnie troszczysz”. Taka postawa sprawi, że nie wpuścisz lęku z powrotem do swojej głowy. Jednocześnie okażesz wdzięczność drugiej osobie i być może ją uspokoisz.

Nigdy nie będzie tak, że wszyscy dookoła będą Cię dopingować i wspierać. Jeżeli tego doświadczasz, to super! Jeśli, podobnie jak my, zmagasz się z niepewnością innych, pamiętaj, że nie wszyscy muszą się z Tobą zgadzać i mieć takie samo spojrzenie na sprawę. To Ty musisz czuć w przysłowiowych kościach, że robisz dobrze, że to, co podpowiada Ci serce (trochę rozumu też nie zaszkodzi ;)), to dobra decyzja. Być może staniesz się inspiracją dla innych? Zazwyczaj jedna zmiana pociąga za sobą kolejne i małymi krokami, z każdym dniem, będziesz się rozwijać i zdobywać nowe, choćby najdrobniejsze, doświadczenia.

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana!

A co, jeśli się nie uda? Nie będziesz żałował, że nie spróbowałeś i zastanawiał się „jakby to było, gdyby…” i zyskasz cenną lekcję na przyszłość. Zdobędziesz też nowe doświadczenia, nowe umiejętności, z pewnością poznasz przy okazji nowych ludzi. Nawet jeśli nie osiągniesz tego, co wcześniej planowałeś – rozwiniesz się i być może znajdziesz jeszcze ciekawszą drogę dla siebie. Najważniejsze jednak jest to, że przełamiesz strach i poczujesz, że stać Cię na więcej niż sądziłeś. A to samo w sobie jest już ogromnym sukcesem, bo z odwagą jest jak z mięśniami w naszym ciele – im częściej ją uruchamiasz, tym staje się większa i silniejsza!

Facebookgoogle_pluslinkedinmail

10 Responses

  1. Dziś z tym wpisem strzeliłyście w sedno moich przemyśleń całego niemal dnia! Tak trudno jest pozbierać w głowie za i przeciw w tym szalonym haosie i powiedzieć : czas na zmiany ;) podziękować i cicho odejść DZIĘKI

  2. Zmiany są czymś nieodłącznym w życiu, a jednak tak dużo strachu i niepewności w sobie niosą. Czasem specjalnie uciszamy wewnętrzny głos żeby nie słyszeć siebie i zostać w strefie komfortu tylko czy to strefa komfortu czy strachu i przyzwyczajenia.

    • Zgadza się. Często boimy się zmian właśnie dlatego, żeby nie opuszczać tej bezpiecznej strefy, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Sam fakt, że próbujemy uciszyć nasz wewnętrzny głos zazwyczaj świadczy o tym, że próbuje on nam coś powiedzieć i być może podskórnie czujemy już, że coś nam nie pasuje.
      Zgadzamy się jednak, że dla wielu osób to nie jest takie proste, by przezwyciężyć obawy i odważyć się na zmiany.

  3. Ja jestem z tych, co popadają ze skrajności w skrajność ;) Albo decyduję się na coś prawie bez namysłu, albo wożę się z tematem miesiącami. Ufam jednak swojej intuicji i wiem, że jak przychodzi właściwy moment to się wie ;)

  4. Zgadzam się w 100% z Waszym podejściem. Fajnie, że ryzykujecie i podejmujecie wyzwania. Trzymam kciuki :)

  5. Dziś pierwszy dzień świadomego stosowania metody. Strach zrobił się mniejszy. Pewnie nie zawsze odchodzi się zwycięsko, ale każdy dzień „do przodu” cieszy i dodaje mocy „na jutro”.

    • Magda, cieszymy się! To prawda, że nie zawsze się udaje, ale ważny jest każdy kolejny krok do przodu. Nam też wiele rzeczy nie przyszło łatwo, wręcz przeciwnie! Każda próba wzmacnia i dodaje odwagi. Trzymamy mocno kciuki za Twoje małe i duże zwycięstwa :)

Zostaw Komentarz